RSS
czwartek, 31 maja 2007
Napisalam!
Napisalam.
Napisalam cos, ale pan z internet klubu pali trawe i nie chcialabym go znow niepokoic. Bo przegral mi z fleszki (tutejsza nazwa pen-drive'a), ale na komputer numer 14, a komputer numer 14 sie zwiesil.
Moze jutro sie uda...

22:06, we-lwowie
Link Komentarze (2) »
piątek, 25 maja 2007
Tak.
02:03, we-lwowie
Link Komentarze (8) »
czwartek, 10 maja 2007
Cieplo...

Jest polowa maja (dobra, prawie).

Jest cieplo (momentami bardzo).

W marszrutkach jest duszno (niemozebnie).

Marszrutki sa przepelnione (bardzo nawet).

I:

Kazda prosba o otworzenie okna spotyka sie ze wscieklica, badz agresja, wyjatkowo z brakiem reakcji. Kazde otworzenie okna skutkuje jego natychmiastowym zamknieciem oraz wscieklica i opowiadaniem o szkodliwosci otwierania okien. Otatnio staram sie znalezc jak najblizej okna, stanac (badz usiasc) tak, bym miec do niego wylaczny dostep i otwierac, otwierac, otwierac! Przerazeni wspolpasazerowie odsuwaja sie ode mnie i POWIETRZA (waglik w nim lata, czy inna cholera?). Mam Przestrzen i Powietrze. Jestem Szczesliwa. I mysle o panu Maslovie

Dzis do nieludzko przeludnionej marszrutki wsiadla mloda mama z corka na rekach. Mama tylko w cienkiej bluzeczce, dziecko w skafandrze z futerkiem i welnianej czapeczce. Po 5 minutach dziewczynka zrobila sie czerwona i zaczela wrzeszczec probujac zdjac sobie z glowy czapeczke. Mama byla twarda. Uciszyla dziecko, a czapeczke naciagnela mu mocniej na uszy. I nie jest tak, ze to ta jedna mama i to jedno dziecko. Niedawno jechalam z niemowlakiem, ktory nie byl w stanie sam zdjac sobie czapeczki. Tylko wrzeszczal przerazajaco. 20 minut wrzeszczal i juz nie wiedzialam, czy buraczanosc jego twarzy jest skutkiem wrzasku, czy nieludzkich katuszy, jakie musial znosic zamkniety hermetycznie w skafander i czapke wiazana pod szyja.


Gdzies byl taki ladny tekst o ciasnym zawijaniu niemowlat i wscieklosci narodu bedacej skutkiem tego zniewolenia. Afanasjew? Jak znajde, to Wam napisze.

A z Filipem bylismy na fantastycznej wystawie zdjec Jurija Bilaka. I bylo tam dziecko tak wlasnie zawiniete. Wygladalo to przerazajaco...

To:  to przy tym drobiazg...

17:15, we-lwowie
Link Komentarze (3) »
Dni Lwowa i sluby sluby...
Chociaż okrągła rocznica była rok temu, Lwów nadal przeżywa 750-lecie istnienia. Całą sobotę i niedzielę wypełniały imprezy i występy. Byliśmy łaskawi ominąć je szerokim łukiem, więc i zdjęć niewiele.



Jak widać sponsorem była między innymi kiełbasa. Lovely.



Dziewczynki podekscytowane występami.



Dzieci płci przeważnie pięknej. W sumie fajnie tańczyły.


Ci panowie zaś grali wprost pięknie.



Z każdej strony rynku jakieś pokazy. Tu wbrew wszelkim regułom zjawiła się także niewiasta machająca mieczem (pierwsza z lewej). Czerwona grała na bębenku. Mało rytmicznie.



Nawet nie pamiętam, który wygrał.



Z okazji święta nawet donice nagle zakwitły.


Od lewej - herb teraz, herb w lutym.


W skansenie prawie wyłącznie młode pary i ich goście. Gugi się wściekała, bo rzeczywiście ciągle trzeba było omijać panienki z okienka lub pary całujące się przez płot. Ale przecież to takie urocze...

Najładniejsza spotkana panna młoda.


Ta para przed chwilą właśnie całowała się przez płotek. Panna w bardzo zaawansowanej ciąży. Niestety: zwyczaj niebieskich sukien dla ciężarnych panien młodych odszedł już w niepamięć ;)


Panna obok miała ładniejszą suknię, więc teraz mąż dostanie w zęby?


Tacy czegoś zdziwieni.


Pochód przed kamerą. Najstraszniejsza suknia.



Drogie niedługie panny młode (Ola, Ola, Kasia, Magda....): Pamiętajcie, na minę trzeba uważać dosłownie cały czas :)


Że w sensie co? Nie rozumiem koncepcji zdjęcia.


Ta panna zaś właśnie wysłuchuje życzeń na przyszłą drogę.


Para złapana już na rynku.


Prześlicznie porośnięta chata.



A to ikonostas w jednej z cerkwi.



Zadziwiające, ale na czas weekendu majowego zmienił się wystrój szkoły. Zabrano groch. Lewe zdjęcie robione było 2 tygodnie wcześniej.


I na koniec robotnicy. Przy pracy.

17:13, we-lwowie
Link Dodaj komentarz »
piątek, 04 maja 2007
Lwow o wielu obliczach.
http://welwowie.blox.pl/resource/6bazar.jpg

Bizarre bazarre.



http://welwowie.blox.pl/resource/6swinka.jpg

Barrdzo bizarre bazarre.



http://welwowie.blox.pl/resource/6lorneta.jpg

Kobieca wersja lornety i galarety.



http://welwowie.blox.pl/resource/6Irena.jpg

Irenka w jednej z knajp na ulicy Wirmenskiej. Szczerze mowiac kompletnie od czapy.



http://welwowie.blox.pl/resource/6pies.jpg

Bezdomnych psow jest we Lwowie mnostwo. Zwykle bardzo milo im patrzy z pyskow.



http://welwowie.blox.pl/resource/6napisy.jpg

We Lwowie mozna znalezc nie tylko polskie slady.



http://welwowie.blox.pl/resource/6szoping.jpg

Rozwalaja mnie niektore ukrainskie napisy.



http://welwowie.blox.pl/resource/6mein.jpg

Ale jeszcze bardziej rozwala mnie to, ze mozna tu kupic Mein Kampf...
14:23, we-lwowie
Link Komentarze (1) »
Zielono mi...

http://welwowie.blox.pl/resource/6zielono.jpg

Mieszkam niedaleko Pohulanki (parku takiego). Slicznie juz jest i zielono.



http://welwowie.blox.pl/resource/6bardzo_zielono.jpg

Bardzo zielono.



http://welwowie.blox.pl/resource/6plot.jpg

I bialawo miejscami.



http://welwowie.blox.pl/resource/6ikona.jpg

Jest tez maly kosciol. Zdjecie mozna bylo zrobic tylko przez dwucentymetrowa szpare. Dlatego jest takie, jakie jest...



http://welwowie.blox.pl/resource/6wys_zam.jpg

Bylismy jeszcze na Wysokim Zamku. Larysa na pytanie, jak po ukrainsku nazywa sie forsycja, wzruszyla ramionami i powiedziala: kuszcza.



http://welwowie.blox.pl/resource/6pionier.jpg

Za Pohulanka jest "sliczny" Dom Pioniera.



http://welwowie.blox.pl/resource/6pionier2.jpg

Bardzo sliczny...

14:15, we-lwowie
Link Komentarze (2) »
Lyczakowski

We wtorek bylismy na Cmentarzu Lyczakowskim. Spotkalismy tam setki Polakow.

http://welwowie.blox.pl/resource/6cmentarz1.jpg

Cmentarz Orlat Lwowskich. Widok ogolny.



http://welwowie.blox.pl/resource/6_cment_ameryk.jpg

Pomnik amerykanskiego zolnierza. Napis po angielsku zaszpachlowany.



http://welwowie.blox.pl/resource/6tablica.jpg

Antoni Petrykiewicz. Uczen gimnazjum. Lat 13. Najmlodszy Polak odznaczony krzyzem Virtuti Militari.



http://welwowie.blox.pl/resource/6nagrobek.jpg

Pomysl umieszczania (za zycia) swoich nazwisk na grobie jest bardzo stary, niemniej jednak przerazajacy. Umieszczanie jednak wlasnego zdjecia, to jak dla mnie juz lekkie przegiecie.



http://welwowie.blox.pl/resource/6bloto.jpg

Cmentarny krajobraz ksiezycowy.
13:59, we-lwowie
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 maja 2007
Jedzenie po smiesznemu.

Kawiarnia Ararat:


Trafiliśmy tam przez przypadek, Dzyga jest w remoncie:

Menu śmiechu pełne:


Баклажани гострі – eggplant under sharp

Пляцок “Фірмовий” – A cake is brandname

Ковбаса дрогобицка – A sausage is smoked

Шинка копчена – A ham is smoked

Язик відварний – A tongue is boiled

Курка – Fillet of chicken

Шийкі креветок – Necks of shrimps

Фасолька по бретонські – Kidney bean for bretonsky

Картопля фрі – Potato is fried

Картопля фрі – Potato of fry

Фрукти концервові – Fruit are canned

Чай чорний заварний – Tea is black

Вершки до кави – cream for coffee


Pizzeria Werona:


Polecona przez Larysę, droga, ale nienajgorsza. Niedaleko Smacznej Plitki, ponoć snobistycznej, już pisałam, że ze strasznie chamską obsługą.

Podają różne typy pizzy (піци hehe), między innymi pizzę Kapriczozza.


Składniki pizzy, wyjątkowo wyborne to (między innymi):

  • dary morskie

  • boczek kurzy

  • midje (po ukraińsku мідії), nie znam tego słowa, znalazłam tłumaczenie dopiero w menu anglojęzycznym – to po prostu małże)


Zakąski:

  • Jęzor

  • Ważywa

  • Śledż

  • Ogórki kwaszena


Na pierwshe danie można zjeść wątróbkę po-francuzku, kotlet schabowy z boczka kurczaka, placek bółgarski, który zawiera czosnyk. Jest też Lazanja.

Świetny obiad można popić cherbatą.


Smacznego.


18:32, we-lwowie
Link Komentarze (1) »